Polska D

2008 czerwiec 4
by kosa1

może to się Wam kojarzyć różnie. Ale to efekt zamierzony. Kiedyś, dawno temu było coś takiego jak Polska A i Polska B. A dla tego miejsca, w którym żyję brak mi pomysłu innego, jak D…
Kiedy dziesięć lat temu zycie i marzenia wygoniły nas z miasta w poszukiwaniu czystego miejsca dla nas i naszych zwierząt – byliśmy zachwyceni. Teraz zresztą też, to prawda, okolica jest piękna, aż taka, jak na niemieckich filmach o Bawarii. Co prawda, gór tu nie ma, ale zwały moreny czołowej ostatniego zlodowacenia tworzą wspaniały krajobraz. Środowisko jest absolutnie czyste (nawet po Czarnobylu).
I nie zapomnę pierwszej nocy spędzonej w nowym miejscu: cisza i ciemność, coś, czego w mieście nie uświadczysz.
Wizyta w miasteczku gminnym (ok. 4,5 tys. mieszkańców) i pierwszy szok. Na froncie budynku ratusza, będącego siedzibą władz miasta (bo, a jakże, nie ma wspólnej władzy w miasteczku i gminie, każdy sobie rzepkę skrobie) tablica wmurowana “ku pamięci” powrotu tych ziem do Macierzy, czyli też Polski! I przyznam się, od razu szlak o mało mnie nie trafił, bo akurat te tereny, ta ziemia nigdy nie należała do Polski, posiadała swoją kulturę i ludność. Te okolice zawsze, ale to zawsze, do czasu 1945 roku były Prusami, i to nie tymi, które były związane lennem koronnym. Dopiero po kilku latach tablicę przeniesiono na tyły budynku, wisi dalej, ale jest tak jakby schowana, z całkowitym jej usunięciem widocznie trzeba poczekać, aż wszyscy bojownicy o sprawę znikną z horyzontu w taki, czy inny sposób.
Teraz na tej ziemi nie ma już rdzennej ludności. W mojej wiosce ostatnia autochtonka pożegnała się ze światem trzy lata temu. Bardzo lubiłam słuchać Jej opowiadań o tym, jak tu się żyło i jak to było za czasów “umacniania władzy”.
Skutkiem działań słynnnej “Akcji Wisła” jest zlepek ludności ukraińsko-litewsko-polskiej z lekkim dodatkiem krwi niemieckiej.
A, żeby nie było wątpliwości: nie jestem nacjonalistką! I nie mam nic przeciwko żadnej z narodowości, która tu żyje. Piszę o tym dlatego, że są to fakty, które mają zasadniczy wpływ na ciąg dalszy mojego bloga. To taki jakby rys historyczny do tego, co dzieje się tu dziś, a o czym napiszę niebawem…

Żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz

Note: You can use basic XHTML in your comments. Your email address will never be published.

Subscribe to this comment feed via RSS