Szkoła

2008 czerwiec 5
by kosa1

Jest sobie w sąsiedniej wsi szkoła podstawowa, liczy ona w porywach do 150 głów w klasach 0 – VI. W tejże szkole uczą się dzieci z kilkunastu wiosek. To też o czymś mówi, tereny wymierają, pustoszeją. Ale do sprawy.
Szkoła (Gmina) ma obowiązek dostarczenia dzieci do szkoły i z powrotem. OK. I teraz tak: zajęcia rozpoczynają się o 8:00 (teoretycznie, bo poranna kawa nieraz dużo dłużej trwa), a gimbus jest w mojej wiosce o godz. 7:05, jedzie trzy kilometry i o godz. 7:20 jest “po kursie”. Do autokaru córka ma kilometr drogi, nazwijmy to polnej. Czyli, aby zdążyć, musiałaby wychodzić z domu latem: 6:45, zimą: 6:30, a następnie obijać się na boisku. Powrót: dwa razy w tygodniu o godz. 13:30, reszta: 15:30. A kończy właśnie czwartą klasę. Od przyszłego roku będzie wracała zawsze o 15:30. Skutek: jeden z głównych powodów utrzymywania samochodu! No i zawsze musi być w nim paliwo.
A za dwa lata: córka musi do gimnazjum…
Fajnie, do szkoły gimnazjalnej w miasteczku jest 10 km. Ale władze gminy preferują “zbiorówkę”, do której od nas jest blisko 40 km (w jedną stronę), a dzieci z dalszych wiosek, to już nie wiem, ile mają.
W czym problem?
W tym, że za transport dzieci do “zbiorówki” płaci Gmina, a za dzieci, których rodzice chcą im zdrowia oszczędzić – nie! Żeby było jasne: do miasteczka jest jedna, jedyna droga, którą dalej jedzie się do zbiorówki. Autokar musi jechać przez miasteczko, ale nie wolno mu zabierać dzieci, które chodzą do gimnazjum w miasteczku!
Przy dzisiejszych cenach, koszt miesięcznego dojazdu w obydwie strony to ok. 200 PLN. Ja będę miała taki kłopot “pojedynczy”, tylko teraz wyobraźcie sobie, jak w rodzinie jest dwoje, troje gimnazjalistów?
Ciąg dalszy tematu “szkoła” nastąpi…

Żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz

Note: You can use basic XHTML in your comments. Your email address will never be published.

Subscribe to this comment feed via RSS