Męski Linux?

2008 czerwiec 6
by kosa1

Dzisiaj o czymś całkiem innym…
Korzystam z paru for, gromadzących użytkowników Linuksa. Sama używam Ubuntu od ponad dwóch lat (od 6.06) i tak trochę dziwne wrażenie odnoszę, że panie strasznie jakoś unikają systemów linuksowych. Zupełnie nie wiem, czemu. Nie jestem małolatą, uczono mnie posługiwania się Windowsem, a poznanie i nauczenie się obsługi nowego OS zajęło mi bardzo mało czasu. Czyżby jakieś kompleksy “blondynek”? Czy dziewczyny są mniej lotne umysłowo? Czy system jest taki trudny?
Guzik prawda! System jest o wiele łatwiejszy w utrzymaniu sprawności, niż Windows. Damskie umysły też nie gorsze od męskich. W czym problem? W modzie. W parszywej, paskudnej modzie na bycie “bląd” (tak, to zamierzony błąd). Flaki mi się wywracają, jak czasami zaglądam na onetowe blogaski. Czego tu nie ma! Oczywiście są blogusie, blogaski, komcie (i handel nimi), konisie, setki gifciów na stronce, sterty przekopiowanych po raz setny obrazeczków, liczne stada lwów i konisiów w cudacznych odmianach, od mustangów po jednorożce i jakieś monstery rodem z piekielnych czeluści. No i hektolitry łez wylewanych “bo jarzy nie rozumią”, albo ” On mnie nie widzi”, no i zasadniczo “życie mam zje…”. No i po takiej wizycie właściwie już wszystko wiem. Tylko zastanawiam się, co, do cholery robią Szanowni Rodzice tych blogaskowych panienek, nic nie widzą?
Swego czasu moja Młodsza założyła tam bloga o Linuksie. Nie będę opisywać, jak on trafił na Wykop, ale dobrze się stało, bo w szybkim czasie nastąpiła ewakuacja na własną platformę. Czemu? Ano, dla wykopywaczy było nie do uwierzenia, że dziewczynka umie pisać po polsku! I tu węszyli jakiś haniebny podstęp. Jaki? Tego do dziś nie wiadomo, bo na jej blogu nie ma reklam, więc o co może chodzić? Akcja pewnego człowieka z Wykopu doprowadziła w końcu do tego, że Onet stał się niedostępny.
I niestety, ten styl bycia przenosi się do reala. Idę uliczką miasteczka i słyszę:
- Ty, kurwa, gorąco, no?
- No, kurewsko, no,
I tak w tym stylu gaworzą sobie dwie, na oko szesnastki…

Odpowiedzi: 8 leave one →
  1. 2008 czerwiec 6

    “Oczywiście są blogusie, blogaski, komcie (i handel nimi), konisie, setki gifciów na stronce, sterty przekopiowanych po raz setny obrazeczków, liczne stada lwów i konisiów w cudacznych odmianach, od mustangów po jednorożce i jakieś monstery rodem z piekielnych czeluści. No i hektolitry łez wylewanych “bo jarzy nie rozumią”, albo ” On mnie nie widzi”, no i zasadniczo “życie mam zje…”. No i po takiej wizycie właściwie już wszystko wiem. Tylko zastanawiam się, co, do cholery robią Szanowni Rodzice tych blogaskowych panienek, nic nie widzą?”

    Trochę za duży off-top, ale co tam… dołączę i skomentuję. Po pierwsze podoba mi się iż posiada Pani zdolną córkę: nie dość, że pisze po POLSKU bloga (i chodzi mi tu oto, iż da się normalnie czytać), nie wstawia “ruszofyh” wstawek i sama tworzy “coś” w GIMPie i to pokazuuje.

    Za duży off-top, bo wpis miałbyć o czym innym – tytuł wyjawia tajemnicę, ale dobrze, że i ten temat został poruszony.

    Ja bardzo nie lubię, gdy ktoś daje różowe wstawki, setki obrazków – i tak nie z własnego źródka, a także od ch… GIFów. Rozumiem, że nastolatki mają kryzys – nie trzeba się z tym, przynajmniej za “ostro” rozliczać na swoim własnym blogu – lepiej to dać do swojego kartkowego pamiętnika.

  2. 2008 czerwiec 6
    kosa1 permalink

    Szambeczko: Jak jeszcze raz zwrócisz się do mnie per “pani” to chyba Ci coś na maila wyślę, i nie będą to miłe słowa.
    A właśnie takich komentarzy krytycznych potrzebuję, bo nie sztuka napisać “super, wszystko dobrze”.
    Co do tematu nastolatek/ków: tu już będę bronić własnego zdania, bo widzisz, jak rodzic na totalnie gdzieś co i jak robi jego pociecha, to później często jest za późno. Ubunciak ma zapowiedziane, że albo pisze normalnie, albo wcale. I to skutkuje, już widzi różnice pomiędzy blogiem a blogaskiem.
    A tak ogólnie – to ten blog nie będzie miły i grzeczny, o nie…
    Grzeczny będzie tutaj: http://kosa1.blogspot.com/ (link pt. Ważny – Koszenie cd)

  3. 2008 czerwiec 7

    Takie “dzieci” często mają problemy w kwestii skontaktowania się z rodzicem. Rodzic się nie interesuje – nie zwraca uwagi i później pojawiają się problemy. Problem i ów “dziecka” i problem ogólny. Siada przed ekranem komputera, otwiera przeglądarkę internetową, zakłada sobie bloga, z którego robi “bLoGaSka”, zaczyna od kilku obrazków bądź pozytywnych wpisów, a kończy na żalach, nad tym czy nie odejść z tego świata… I wiele takich blogów jest – prawda.

    Na Onetach i tych innych pierdołach jest śmietnik: są właśnie i takie blogi… tfu! BLOGASKI! No więc są blogaski i porzucone blogi. Na BlogSpocie pewnie też takie blogi znajdą się, ale tu nie ma atmosfery: wejdź, zobacz, skomentuj, odwdzięczę się komcią. Na Bloggerze – BlogSpocie – jest inny klimat: czytasz i ewentualnie komentujesz i nie spodziewaj się iż ktoś również to zrobi. I to mi się podoba. Zresztą Blogger opiera się na przekazie, strukturze międzynarodowej.

  4. 2008 czerwiec 7
    kosa1 permalink

    No widzisz, nareszcie doszliśmy wspólnymi siłami do sedna: zainteresowanie!
    Niestety, w przeważającej części tu leży przyczyna. Ale czy tylko? Bo jeśli młody człowiek w taki sposób wysławia się “publicznie” (w Sieci) to i w domu, na codzień jest coś nie tak, i trudno mi zrozumieć, że rodzic ma to gdzieś…

  5. 2008 czerwiec 27

    co do blogasków, cóż, kolejna kretyńska młodzieżowa moda, przejdzie jak wszystko chociaż najśmieszniejszy (i godny pracy socjologicznej) jest subkulturowy podział blogasków versus ich wspólne pojękiwanie, które zgodzę się przeważnie jest próbą zwrócenia uwagi i kompensacji. i owszem niby rodzice powinni się bardziej postarać ale po pierwsze nie zawsze mogą (taka cecha kapitalizmu) a po drugie jest to też standardowy weltschmerz przez który chyba musi przejść każdy nastolatek w taki czy inny sposób…

    jeśli o zainteresowanie kobie linuxem chodzi to myślę że to problem panującej u nas kultury – dziewczyna ma ładnie wyglądać podczas gdy jej macho facet rozwiąże wszystkie problemy, a do tego stygmatyzacja IT jako czegoś “technicznego” a co za tym idzie “męskiego”. liczę że z czasem może uda się to przełamać, ale może warto by żebyście się drogie pingwinice (? :) ) zorganizowały i zaczęły promować (nawet coś prostego typu forum i buttony na bloga itd) – po prostu żeby dziewczyny (w wieku dowolnym) wiedziały że mają się do kogo zwrócić o pomoc i nikt ich nie będzie patrionizował…
    w anglojęzycznym internecie jest parę takich akcji, są kobiece grupy hakerskie i programy pomocy wzajemnej przy nauce…

  6. 2008 czerwiec 27
    kosa1 permalink

    harce: Wiesz, to dobry pomysł z tym promowaniem pigwinic. Muszę to jakoś zrealizować.
    Blogaski: tak, wiem, szkoda tylko, że przechodzenie okresu burzy i naporów przybrało akurat taką formę. Z drugiej strony, może i lepiej, w końcu Internet mniej szkodliwy, niż prochy, czy alkohol.

  7. 2008 czerwiec 28

    dokładnie, ja tam swój skromny bunt realizowałem w cokolwiek bardziej patologicznym środowisku niż internetowe pokemony i pewnie obecny model jest bezpieczniejszy. pytanie tylko co z tego wyrośnie jeśli szkołą życia jest walka o największą ilość kOmEnTaRzYkóW czy czegoś tam innego,,,

    co do pingwinic – gorąco zachęcam i od razu dwie znajome mogę do ciebie skierować :] ( zresztą zerknij na http://whocareswhatshewears.blogspot.com/ – to jedna).

  8. 2008 czerwiec 28

    harce: Dzięki za link, zajmę się tym. Tylko niech się uporam z chęcią posiadania trzech systemów operacyjnych, niestety, jak na razie – nie wychodzi…

Dodaj komentarz

Note: You can use basic XHTML in your comments. Your email address will never be published.

Subscribe to this comment feed via RSS