Kolejna jesień..,
…kolejna chandra.
Znów dopisuję kolejny rok do życiorysu, o rok mniej do emerytury. Jakoś te dni szybko lecą, nie wiem, może dlatego, że wszystko idzie nie tak?
Mam znajomego, który mówi w takich sytuacjach, że “złe ogonem nakryło”, widać to złe teraz przyszło do mnie.
Starsza swoje niepowodzenia zwala na wszystkich, tylko nie widzi własnego udziału, a co tam, wszystko przecież nie jej wina. Nikt winy co prawda nie przypisuje, ale przyjęła zasadę, że nie będzie nic mówić co planuje, co załatwia. OK, można i tak, tylko, że ja nie planowałam mieć czterech koni do wyżywienia na zimę (miały być trzy z nich “na chwilę”), za jakieś dwa tygodnie zejdą z łąki…
Gdzieś popełniłam błąd w tak zwanym procesie wychowywania, taaa, takie “cuś” widzi się po latach. Brak odpowiedzialności za swoje poczynania, i brak, powiedzmy, szacunku dla własnej rodzinki. Co dziwne, dziewczyna od lat powinna być świadoma tego, że w domu jest jak jest, nie przelewa się, miała dużo, czasami aż za dużo swobody, był czas, kiedy musiała być bardzo samodzielna i co? Ano, nic, popełnia błędy. Każdy je popełnia, tylko, jak widać, nie każdy umie się do tego przyznać. Najgorsze jest dla mnie to, że ta niechęć do powiedzenia “zrobiłam nie tak” przeradza się w głupią agresję, bo przecież to, czy tamto to nie jej wina. Słucha tego młodsza, przygląda się, młodsza ma już prawie 13 lat i rozum o wiele starszy. A przecież, jak nas zabraknie, to tylko siostra jej zostanie, nie ma nikogo innego. Czasami boję się się bardzo o obydwie, bo jedna przez swój ciężki charakter będzie miała mało urokliwe życie, a druga – z racji swojej innej sprawności nie będzie miała wsparcia. I tak dochodzę do wniosku, że nie mam innego wyjścia, tylko trwać na tym padole jak najdłużej po to, żeby jedną jakoś hamować, a drugą pchać do przodu. Trochę mi to pisanie dziś nie wychodzi, trudno, ja wiem, o co biega, muszę się wygadać po prostu.
Tyle, że jestem coraz bardziej zmęczona, mało mnie rzeczy cieszy, nawet kolory jesieni mi jakoś zbladły.




Witaj!
Cóż osobiście twierdzę, że tacy ludzie jak Twoja starsza córka sami po prostu są zagubieni i nie bardzo wiedzą jak wyjść z sytuacji, w której się znaleźli. Agresja jest formą obrony ich psychiki… na tyle wyjaśniła mi podobne zachowanie pewna pani psycholog gdy miałem zbliżoną sytuację. Szkoda tylko, że trafia to w najbliższych i tak cholernie boli. W praktyce to życie musi nauczyć takich ludzi innego sposobu zachowania, a na to potrzeba czasu – niekiedy bardzo długiego. Presja tylko zwiększy agresję i poczucie “wtrącania” się w nie swoje sprawy.
Na pocieszenie i z okazji urodzin:
Wśród pola smutków,
Pośród strumieni gorzkich łez
Na twardej skale życia
Wzrosła Nadzieja…
Tak często bez pokrycia,
Tak łatwa do zniszczenia,
A jednak trwała…
Nie pomna przeznaczenia
Zasiała Wiarę w lepsze czasy
Dodała sił…
By dalej walczyć z Losem
I szukać swoich dróg
Być może…
Wreszcie się uśmiechnął Bóg
I wskaże drogowskazy,
By łatwiej było iść
Może wreszcie łatwiej będzie śnić?
No i oczywiście niech w Twoim sercu wzrośnie Nadzieja
Jesteś WSPANIAŁY!
W czwartek napiszę notkę, Starsza wyjeżdża i będę miała trochę luzu. Bardzo, bardzo Ci dziekuję za ten wiersz!