Starsza dojechała…

2009 październik 21
by kosa1

… szczęśliwie pod ten francuski koniec Niemiec. Zrobiła ponad 1400 km, z noclegiem, oczywiście. O stanie naszych dróg pisać nie będę, bo słowa nieparlamentarne cisną się na usta same. Ulgą dla duszy i ciała, szczególnie samochodowego jest przejazd “na drugą stronę”.
O miejscu na razie wiem tylko, że jest to bardzo duży ośrodek, świetnie zagospodarowany (były klasztor), właściciele nie utrzymują się z koni, ale mają dużą kasę. Lokum, jakie Starszej przydzielono mówi samo: dwa pokoje, kuchnia, łazienka – dla niej jednej. Na razie ma tydzień poróbny, zobaczymy jak to będzie, czekam z nadzieją na wieści.
Wracając jednak do dróg – na Interii był – chyba wczoraj taki mały wpis o trasie na Śląsku, która ma połączyć całą aglomerację. Wiecie, ile lat trwa już budowa? Ponad 20 (słownie: więcej niż dwadzieścia lat).
Równie kosmiczną wizją, jak wspomniana trasa, jest plan wdrożenia opłat za tak zwane trasy szybkiego ruchu… Przypomina to bieganie psa za własnym ogonem, nawet mój ulubiony Kantor by na to nie wpadł.
Co ostatnio czytałam na plus? A, no tak, wreszcie UE wzięła sie za nasze kretyńskie przepisy o rejestracji samochodów z kierownicą “nie po tej stronie”. Nareszcie i słusznie! Skoro w krajach, gdzie obowiązuje ten dziwaczny sposób poruszania się po drogach – wolno mieć i używać “normalnych” aut, to w imię czego u nas ma być inaczej? Jaki jest sens (oprócz nabijania kabzy warsztatom), przekładanie kierownicy w samochodzie z zamontowanym fabrycznie kółkiem po prawej?
To samo dotyczy idiotycznego obowiązku robienia przeglądu auta, które posiada ważne potwierdzenie właściwego stanu z zagranicy. Czyżby nasze władze uważały, że do tej pory nasze stacje robiły przeglądy bardziej “ostro”? Śmiech na sali, znam to z autopsji! Wreszcie się te kretynizmy skończą, tylko dlaczego tak długo to trwa? Dlaczego, jak UE nie pogrozi palcem, to nic sami nie potrafimy zmienić? Widać nie chcemy…

Jedna odpowiedź leave one →
  1. 2009 październik 23

    Wiesz, Polacy to taka dziwna nacja, która potrafi się dogadać i zjednoczyć tylko w momencie zagrożenia zewnętrznego lub pod presją instancji wyższej (dawniej byli to zaborcy, później komuna). Z drugiej strony czego się spodziewać po narodzie, który nie licząc krótkich przerw przez blisko 200 lat był pod czyjąś okupacją? W czasach gdy Świat uczył się wolnego rynku, demokracji i spółdzielczości my kombinowaliśmy co i jak zakombinować żeby wyjść na swoje i na dodatek jeszcze zaszkodzić organom rządowym, bo przecież one nie były nasze.

    Z drugiej strony jeżeli przez 200 lat kolejne pokolenia były uczone, że władza oznacza łapownictwo i ewentualnie samowolę (tereny Polski były traktowane przez administrację kolejnych okupantów jak własny folwark) to czego możemy spodziewać się po kolejnych ekipach 40-50 – latków wywodzących się ze struktur było nie było często nielegalnych i muszących działać w ukryciu – dziś kolesiowanie i trzymanie się w jednej grupie jest odruchem silniejszym niż zdrowy rozsądek.

    W takich realiach potrzeba niestety czasu, czasu na to aby polityczny beton się wykruszył… Przeraża jednak to, że zamiast uczyć następne pokolenie realnych i dobrych wzorców postępowania obywatelskiego uczymy je jak kombinować, bo inaczej w tym państwie nie można dotrwać “do pierwszego”.

    Między innymi z tych powodów wejście Polski do EU było swoistym błogosławieństwem. Jest chociaż jakiś organ, który hamuje “radosną” twórczość naszych polityków. Choć i w Brukseli radosnej twórczości nie brakuje – patrz temat “zwykłych” żarówek o mocy powyżej 99W.

    Co do dróg to w tym przypadku jestem zwolennikiem decentralizacji działań – jeżeli doprowadzili byśmy do obniżenia kosztów utrzymania administracji centralnej i stopniowo co raz więcej pieniędzy pozostawało by w lokalnych społecznościach to sądzę, że doprowadziło by to do lepszej kontroli wydawania kasy z podatków. Po prostu lepiej znasz swoją okolicę i wiesz, co potrzeba w niej zmienić… Tak, tak wiem – polska mentalność natychmiast dałaby o sobie znać. Każdy by ciągnął w swoją stronę…

    No i znowu się rozpisałem…

Dodaj komentarz

Note: You can use basic XHTML in your comments. Your email address will never be published.

Subscribe to this comment feed via RSS