Wreszcie…
… umilkła wrzawa i polskie zaścianki powoli wracają do rzeczywistości.
Ja też.
trochę pracy ostatnio miałam, jedna strona na Joomli dla znajomej, a więc pół-charytatywnie, w dodatku zapłacona będzie w “dogodnych” ratach. Link wrzucam w panelu na stałe, bo zależy mi na dość szybkim “uznaniu” jej przez Google. A tu dla ciekawych: AGRO-NUNY
Żeby nie było, to od razu piszę, że robione na gotowej templatce (link zostawiony, jak bóg przykazał), uczłowieczyła top – niejaka moja młodsza, czyli Ubunciak. Natomiast mam nadzieję na współpracę z moją Starszą w zakresie tłumaczenia tejże strony na język niemiecki i angielski. Teksty, dobór modułów, ich konfiguracja, ogarnięcie całości – to moje dzieło.
Teraz jeszcze kampania reklamowa do przeprowadzenia.
Inna praca, też na Joomli od mojego stałego dostawcy zajęć niekoniecznie miłych – zapowiada się raczej długofalowo, czyli kasa będzie, ale nie wiadomo kiedy, ani też ile.
No i tak to wygląda, raz jest, raz nie ma, zaplanować nic nie idzie. Jak na razie znowu potrzeby przekraczają możliwości, samochód, który swoje lata posiada zaczyna się sypać na wszystkie strony. Zawieszenie diabli wzięli na naszych “polskich drogach” – dwa wielce mądrze nazwane – sworznie kuliste mamy do wymiany, czyli jeździmy z duszą na ramieniu i modlitwą, aby koło nie odpadło. A taki przypadek dawno temu mieliśmy, nie było to miłe przeżycie…



