Się zmobilizowałam…
… wreszcie.
Długo trwało, ale cóż, bywa.
Co nowego?
No to tak:
1/ Samochód – jak na razie jeździ, udało się mojemu Ślubnemu wymienić sworzeń (jeden, bo drugi okazał się być tak przytwierdzony do całości auta, że niestety, musi na razie zostać),
2/ Autko zostało rękami Ślubnego co nieco “pozaklejane”, to znaczy, co miał zrobić blacharz-majsterklepka, zrobił Ślubny przy pomocy – uwaga! – pianki budowlanej i żywicy!
3/ Dochodzimy do kolejnych etapów oszczędzania – odzwyczaiłam się od palenia (po 40 latach!), Ślubny – hmm, nie całkiem, ale mieści się w 4 – 5 paczkach na miesiąc.
Co prawda, nie wpływa to, jak na razie, na ocieplenie atmosfery domowej, ale cóż, lepiej odzwyczaić się od palenia, niż od jedzenia,
4/ Tak, czy inaczej – nic mi nie lepiej – przyszło kolejne rozliczenie półroczne z “elektrowni” i ciągle szlag mnie trafia, bo nie stać mnie na wydatek 300 PLN na dwa małe podgrzewacze przepływowe do wody, muszę używać kobylastego urządzenia (10,5 kW) i skutkiem tego mam do płacenia średnio 300 PLN co miesiąc, kładę się spać i nic, tylko myślę, co ja mam z tym wszystkim zrobić.
Nie wiem, czy może być jeszcze gorzej, pewnie tak, może dojść do etapu, kiedy zabraknie mi kasy na opłaty za prąd i wodę i co wtedy zrobię?
Nic, będę żyć, jak za króla Ćwieczka.
Moja Młodsza na tym wszystkim dość mocno cierpi, nie zawsze ma na czas swoje maści, a tu zaraz będą wydatki na książki do szkoły. Teraz do gimnazjum. Skończyła podstawówkę rewelacyjnie, że średnią 5,40 bez religii, odebrała sporo nagród, ale nie dostała obiecanego prezentu od nas, cóż, trudno.
Dobra, ponarzekałam sobie, nic to nie zmienia co prawda, ale przynajmniej trochę lżej na duszy.
Siedzę w sieci, pilnie śledzę zlecenia, pcham się wszędzie, nawet udało mi się ostatnio 20 PLN zarobić i w drodze (nie wiem kiedy dostanę przelew) – 90 PLN, suuper! W dalszym ciągu Agro-Nuny wiszą mi połowę śmiesznej należności, ale to tak jest ze znajomymi.
Jakiś czas temu obiecywałam, że pochwalę się stronami, przy których pracowałam (cichcem):
1/ VIP Travel Poland
2/ Dana Spa
3/ Joanna Skrzydlewska
Żadna z tych stron jeszcze nie jest tak na 100% wykończona, ale prawie. A, jeszcze jedna, ciekawa strona:
Capertee Valley – współpraca z Polakiem z Australii, bardzo miły kontakt, szkoda, że jednorazowy.
No i dobra, na razie tyle, gorzej już chyba nie będzie, lepiej… bo ja wiem?




Palenie – fe. Fe. Fe, po trzykroć.
Co do reszty – jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Podziwiam zaradność w Waszej sytuacji, yay!
Tak, wiem, że fe… Ale wolałabym nie z musu, a z własnej woli się odzwyczajać…
Nic,tylko pogratulować córki
.Z tego co słyszałem i widziałem u znajomych przepływowe ogrzewacze to dziadostwo.Jak się taki włączy to światło w mieszkaniu przygasa.Wyłączają się też kiedy chcą.Lepszy już chyba bojler 50-60l 2000W.Na 3 osoby wystarczający.Chociaż wiadomo,że to też na prąd i tanio nie będzie.Brawo za silną wolę w rzuceniu palenia.Gdyby tak moja żona ją miała…ech.Pozdrawiam.
Coś cicho się zrobiło