Przeskocz do treści

Życie na emigracji – wybory i takie inne

Maj 19, 2019

Dziś całkiem coś innego.

Muszę wracać do życia. We wtorek mam rozmowę z terapeutą, nadającym w języku polskim, cóż, pierwsza rozmowa darmowa – a to ważne, bo terapeuta szwajcarski, niestety. Może pomoże, a może dojdę do wniosku, że powinnam sama sobie poradzić.

Inne sprawy:

Parę razy trafiłam na FB i nie tylko na nagonkę przed wyborami. Znaczy się – my, co mieszkamy poza PL powinniśmy mieć zabronione głosowanie. Argumenty z sufitu brane, że ludzie na emigracji nie wiedzą, co się w PL dzieje, że nikt nie będzie prawdziwym Polakom życia układał i takie inne.

Oki, nie to nie.

Jakiś czas temu przyszły do nas dwa listy z urzędu, do mnie i do mojego Ślubnego. Podano nam gdzie jesteśmy wpisani na listę wyborców i pod jakimi numerami, oraz jaki dokument mamy za sobą przynieść na głosowanie.

Jakieś dwa tygodnie temu przyszły znowu dwa listy, duże, specjalnie zapakowane, a w nich listy wyborcze poszczególnych partii, programy i także przedstawiono każdego kandydata. Możemy sobie w spokoju w domu poczytać, wybrać, zakreślić, a następnie 26 maja iść i wrzucić kartkę do urny. Oczywiście opisano dokładnie jak mamy swoimi głosami dysponować. Nie ma żadnego głosowania „w ciemno”, każdy kandydat opisany wraz z adresem, krótki życiorys, czym się zajmuje i status jego również.

Da się? Ano da się. Pomijam, że w CH można wysłać swój głos pocztą, koperta odpowiednio zaadresowana jest zawsze dołączana do kart wyborczych. I jest czas na poczytanie, zastanowienie się, przemyślenie.

Karty są odpowiednio zabezpieczone, więc o jakiś fałszywkach mowy nie ma.

Tym sposobem nasz dylemat przed wyborami został rozwiązany, tym sposobem, my, nie będąc obywatelami tego kraju, w którym mieszkamy – nie będziemy nikomu w PL życia urządzać.

I to byłoby tyle na dzień dzisiejszy, jutro wracam do pracy, tym razem chyba na cały tydzień, co mi wcale, a wcale się nie podoba.

Reklamy

Pożegnanie

Maj 13, 2019

 

 

Dzisiaj było ostateczne pożegnanie.

Dzisiaj została urna pogrzebana pod pięknym , prostym, strzelistym dębem.

Wróciły wszystkie demony wspomnień. To jest najgorsze. Znowu trzeba czasu, żeby jakoś do świata żywych wrócić. Jestem bardzo, bardzo zmęczona.

Na szczęście to był ostatni etap i teraz mogę jakoś powoli myśleć o sobie i o tym, co ze mną będzie. Mój szef znalazł jakiegoś terapeutę mówiącego po polsku, nie wiem, może to jest jakieś rozwiązanie.

Zmęczona jetem bardzo, nie potrafię myśleć, co dalej, co jutro, co za miesiąc, właściwie jest mi wszystko jedno.

Dobrze, że moja Starsza jest tu z nami, inaczej nie wiem, czy moja psychika by wytrzymała. Ale ona za dzień, dwa pojedzie i znowu zostaniemy sami.

Moja Młodsza już wreszcie ma spokój, Jej prochy złożone pod dębem w specjalnym lesie, gdzie wszystko toczy się zgodnie z rytmem natury. Tak sobie myślę, że chyba piękniejszego miejsca nie mogłabym dla Niej wybrać, Ona tak bardzo kochała Matkę Naturę.

Pożegnaliśmy moją Młodszą takim utworem:

https://www.youtube.com/watch?v=5-241j0xSG4

David Gilmour – A Boat Lies Waiting

 

I nie mogę przestać oglądać tego, taka namiastka żywej i wciąż obecnej:

 

Nie wiem kiedy stanę na nogi, jak na razie leżę i nie mogę się pozbierać. Może trzeba mi jakiegoś kopa w zadek dać? Tylko kto?

 

To jest drzewo mojej córci:

 

Dziś kolejna niedziela

Marzec 31, 2019

Obiecałam, że stanę na nogi.

Na razie jeszcze do pionu nie dochodzę. Znienawidziłam niedziele, wszystkie, które nadejdą.

Ale pisanie trochę pomaga. Słoneczko, mam głęboko tajny zeszyt, w którym piszę do Ciebie prawie każdego dnia. A dzisiaj chcę pokazać światu, za czym tęskniłaś.

 

 

To widoki z Twojego okna w naszym starym, polskim domu. Każdego dnia inny, mimo, że okno i ogród ten sam.

To jedno, co dziś chciałam na początek pokazać. A teraz trochę Twoich rysunków, grafik i mnie lub bardziej kolorowego widzenia Twojego świata. Mam wszystkie Twoje prace schowane u siebie i często sobie je przeglądam. Szkoda, że Twój talent (śmiem mówić, że miałaś talent, własną kreskę, własne widzenie), trwał tak krótko.

 

Chyba ostatni rysunek, jaki zdążyłaś skończyć, wiem, że długo nad tym pracowałaś, na zdjęciu nie widać, jak bardzo jest pracochłonny i wymagał czasu, detale w nim bardzo ważne.

 

To efekt lektury, Twoja wizja „Ono”, książka, która na mnie też zrobiła duże wrażenie.

 

 

To Twoje „rozdwojenie jaźni”, wiem, czytałam historyjkę o odnalezionej siostrze – bliźniaczce.

 

 

To seria dziewczynek w chmurach, seria, którą kocham najbardziej.

 

 

 

Pojawiły się ptaki, ptaki, jaskółki i ten motyw towarzyszył Ci już zawsze, aż odleciałaś.

 

 

 

Tyle na dziś, może jaskółki wrócą z wiosną?

A życie toczy się dalej

Marzec 27, 2019

w1

Nie wiem, jak mam opisać to co się stało. Nie da się. Ten wiersz to wołanie o pomoc. Nie wiem, do kogo kierowany, może do Ciebie M.? No ale to nic nie pomoże, 10 marca 2019 roku moje Słońce zgasło. Może nie warto pisać? Nie wiem, ale muszę to z siebie wyrzucić. To rodzaj autoterapii. Pisze do Ciebie, Słoneczko listy, w zeszycie, którego nie udało się na daWandzie sprzedać.  Może to i lepiej, na okładce jest dziewczynka z gwiazdami. Kocham ten motyw. Ostatnio żyję jak w jakimś transie, nie biorę leków, mam nadzieję, że przeżyję bez uspokajaczy, chociaż jest trudno. Sięgam za to po wino, nie wiem, czy to lepiej, ale przynajmniej mogę spać. Moja dusza jest chora i nie wiem, czy kiedyś oprzytomnieję. Jest źle ze mną, boję się, że nie dam rady. A tyle jeszcze przede mną, jeszcze pogrzeb, jeszcze rachunki …

Twoje miejsce jest pod dębem, w dębowej urnie. Nie pod kamieniami, nie na cmentarzu, będziesz w lesie na  mnie czekać, może kiedyś znowu się spotkamy, może kiedyś znowu będę mogła Ciebie przytulić. Tak powoli zaczyna do mnie docierać, że Ciebie już nie ma, nawet nie ma Twojego ciała. Jestem w czarnej dziurze i najchętniej bym do Ciebie dołączyła. Tabletki wcale nie są pomocne, one tylko mnie otępiają, przestałam brać.

To Twoje ostanie urodziny. Twoje wymarzone klawisze. Dotknęłaś ich ledwo kilka razy.

Twój ostatni pobyt w domu, przed następnym szpitalem.

Ostatnie święta i Sylwester, który spędziłaś w szpitalu.

To zdjęcie z 03.02.2019 roku, jeszcze byłaś dzielna, jak zawsze.

To już luty 2019 roku, jesteś coraz bardziej smutna. Tata kupił Ci wężyka.

 

To Twoje ostatnie selfie. Jest jeszcze jedno zdjęcie, które Ci zrobiłam, 01.03.2019 roku, Twoja pierwsza noc, jaką przespałaś bez bólu. Dostałaś wtedy mieszankę sztucznej morfiny z czymś tam jeszcze. Ale tego zdjęcia nie wstawię, bo tak mniej więcej wyglądałaś w dniu, kiedy zgasło słońce. To zbyt osobiste.

Nie radzę sobie, nie szukam winnych, nie umiem opanować emocji i nie wiem, kiedy dam radę znowu żyć normalnie.

Życie toczy się dalej.

Listopad 18, 2018

To będzie nowy tag moich wpisów.

Zwyczajnie czas przestać zastanawiać się nad naszym statusem, czy jesteśmy emigrantami, imigrantami, czy, jak tam piszą o Polakach mieszkających poza PL (na FB) – zdrajcami. Od strony politycznej tego, co dzieje się w PL staram się uciekać, ale szczerze – jakoś tak nie wychodzi. Denerwuję się sytuacją w Polsce, tym, co się tam dzieje, afery wybuchają ostatnio często i najgorsze, co ludzi może spotkać – wizja wyjścia z UE.

Niby wyjście z UE mnie i mojej rodzinie w niczym nie zaszkodzi, a wręcz mówiąc szczerze, mogłoby w pewnych sprawach przyspieszyć proces integracji, ale nie życzę Polakom w Polsce takiej katastrofy. I czuję znowu, że trafiło nam się ziarnko szczęścia w samą porę.

Moja Młodsza, w zasadzie spędzająca czas w pozycji horyzontalnej, czytała znowu stare wpisy na moim blogu. Powiem tak: włos mi się jeży na samo wspomnienie tamtych czasów, kiedy cieszyła mnie wizja 20 zł, które miało wpłynąć na konto. Gdyby nie możliwość pracy poza PL to ja naprawdę nie wiem, co by do tej pory z nami było. Jest to przerażające, że we własnym kraju było tak ciężko się utrzymać. Równie przerażające jest to, że nadal, po tylu latach, jest źle, że tysiące ludzi nie ma innej możliwości żyć godnie i musi wyjeżdżać, trawić rozłąkę z rodzinami. I jeszcze do tego nowe prawo, które kilka państw podpisało, czyli ściąganie haraczu podatkowego także w PL. Cóż, na kolejne 500+, 300+ i takie inne już nie ma skąd brać.

Młodsza ma nadal problemy, coś, co mam nadzieję, że będzie znalezione we wtorek powoduje bardzo silny ból, więc biedna leży. Środki przeciwbólowe powoli przestają działać, ona broni się dokąd może przed silniejszymi, wie, że nie tędy droga, trzeba znaleźć przyczynę. We wtorek kolejne USG, może coś pokaże.

Nadal system limfatyczny nie jest ok, to reakcja po radioterapii, ale powolutku zaczynają skutkować masaże limfatyczne, które ma zaordynowane i robi jej te „wygniotki” bardzo dobry specjalista – lekarz, a nie fizjoterapeuta. Około 21 listopada poznamy termin kolejnej operacji we Freiburgu, być może, o ile dobrze pójdzie, będzie to ostatnia operacja, ale tym razem w pełnej narkozie. Mam nadzieję, że termin będzie jeszcze w tym roku, tak, żeby zacząć 2019 od uzyskania terminu w Reha Klinikum o specjalności „naprawy” systemu limfatycznego. Turnus powinien trwać ok. 5 – 6 tygodni. Jest taka klinika jakby po drodze do Freiburga, musimy tylko się upewnić, że nasza KK współpracuje z nimi – kwestia odpłatności.

No i tak, rok się kończy, pogoda jak na razie bardzo dobra, chociaż niestety już czuje się nadchodzącą zimę. Czy będzie na BN śnieg? Nie wiem, ale np. w Zurychu, jak długo tam jestem, nigdy śniegu na BN nie było.

W Zurychu szykują się wielkie zmiany, mój Szef powziął rewolucyjną decyzję i ma zamiar sprzedać domy i zamieszkać w innym kantonie, tam, gdzie jego spadkobiercy nie zostaną obarczeni koniecznością zapłacenia (kiedyś tam), podatku spadkowego. On nie ma bliskiej rodziny, więc podatek rzędu 35 procent nikomu miły do płacenia by nie był. Pożyjemy, zobaczymy, w każdym bądź razie dla mnie zmieni się tylko długość dojazdu o mniej więcej 35 km. Można przeżyć.

Święta w tym roku wybuchowe nie będą, raczej nastawiam się na dłuuugi wypoczynek. Moja Starsza ma bardzo mało czasu, otworzyła własny interes, być może sklep w Hamburgu będzie się przed końcem roku przenosić w inne miejsce, do tego wszystkiego adoptowała super psinkę, też chcą w te dni odpocząć. My nie pojedziemy, bo przecież Młodsza nie da rady i też pies. To jest jednak prawie 900 km w jedną stronę. Może w przyszłym roku będzie z Młodszą lepiej, może Starsza już ogarnie swoje sprawy na tyle, że jakoś to zorganizujemy. Ale i tak jest lepiej, mój Ślubny korzysta chętnie z rozmów za darmo ! Wzięliśmy dwa Iphony, jeden ma Młodsza, drugi Ślubny i mogą gadać do woli !

A, żeby nie było całkiem smutno – cholernie podoba mi się tutaj kupowanie na raty. Człowieka na oczy nie widzieli, żadnych dokumentów i spowiedzi robić nie muszę, a kupuję ! No, nie, nie szaleję, ale wiem, że jak mi diabli wezmą np. pralkę, czy ekspres do kawy – to spokojnie, po trzech dniach od zamówienia mam w domu, a spłacanie (czasami na raty i odłożony termin), kwot rzędu 20 czy 25 euro budżetu domowego mi nie rozwali !

I jeszcze jedna dziwna sprawa – swego czasu chciałam w swoim banku w DE, gdzie mam konto od 5 lat, dostać kartę kredytową. Niestety, dostałam odmowę, bo ja jestem na działalności, a nie na umowie o pracę. OK, trudno, za jakiś czas dostałam propozycję takiej karty z Luksemburga, za pośrednictwem O2, to znaczy sieci, gdzie mamy telefony. I z limitem stale podnoszonym, a spłaty minimalne też mnie o palpitacje nie przyprawiają. I nie jest to żaden parabank, ino całkiem normalny!

Czyli można żyć normalnie !

Kolejny plus emigracji

Wrzesień 20, 2018

Wczoraj przyszło rozliczenie zużycia energii elektrycznej za 12 miesięcy.

Stracha miałam jak diabli, bo u nas pralka działa prawie każdego dnia, bywa, że dwa razy dziennie, do tego suszarka, płyta kuchenna i piekarnik na prąd i no i parę pomniejszych jeszcze urządzeń. Jak zgłaszałam się do dostawcy prądu, podałam stan dwie dorosłe osoby plus dziecko, żeby uniknąć przykrego obowiązku dopłaty po rozliczeniu, a tu super miła niespodzianka – mam nadpłatę i to dość sporą, ponad 300 eurasków ! Mój dostawca dostarcza energię tylko i wyłącznie „z wody”, nie jest to najtańsza oferta w moim mieście. Ale poprzednia właścicielka mieszkania miała z nimi umowę i już miałam dość różnych „załatwiań”, zostałam.

Dlaczego o tym piszę ? Ano w PL, ledwo rok temu, płaciliśmy więcej ! Teraz znowu chodzą słuchy o nadchodzących podwyżkach cen prądu w PL, więc mam kolejny argument – oczywiście na własny użytek – za emigracją. W ciągu ostatnich 12 miesięcy płaciłam 115 EUR miesięcznie, teraz będzie mniej, 94 EUR. I teraz, porównując siłę nabywczą EUR i złotówki, oraz wysokość zarobków, to kto ma lepiej?

A swoją drogą, jak czas szybko mija, już rok jesteśmy w DE, cały rok !

Szczerze mówiąc, na razie minus widzę jeden – biuro, zajmujące się rozliczeniami budynku, w którym mam mieszkanie od trzech miesięcy nie może się połapać z rozumem i wyliczyć wreszcie, a co najważniejsze – przesłać na konto – nadpłatę tak zwanego Hausgeld, czyli koszty utrzymania budynku i opłaty wspólne. Wiem, że mam nadpłatę, wysokość na razie „płynna”, bo jest to niesamowicie „trudne” do policzenia ile jest dla mnie, a ile ma poprzednia właścicielka dopłacić, bo w gruncie o to właśnie chodzi.

Nic, dam radę, ja potrafię to wyliczyć, co się odwlecze, to nie zginie !

Instagram, cd

Wrzesień 11, 2018

Obiecałam, że napiszę, czym się afera instagramowa skończyła. Niczym !!!!

Tysiące ludzi pisze o kradzieży kont wszędzie, gdzie tylko mogą. Na stronie „reklamowej” Instagrama na FB też. NIKT nie dostał żadnej odpowiedzi, oczywiście oprócz botowych, zdawkowych maili.

Jedynym efektem starań Młodszej jest to, że ukradziona strona zniknęła.

Taki sam obrazek widniał wtedy, gdy Młodsza była właścicielką prac tam umieszczonych. Teraz biedna ma ciężkie zadanie, bo się zawzięła i na nowej stronie odbudowuje wszystko od początku. Jasne, że wszystkiego się nie da, ale chociaż trochę.

Policja się wypięła, zdaje się, że nie ma nikt pomysłu na uporządkowanie tego bałaganu. Szkoda ludzi, którzy wkładają swój czas w coś, co w założeniu ma pomagać kontaktom. Nie mówię tu o właścicielach tej platformy, ale o tych wszystkich, którzy tworzą swoją obecnością ową społeczność. A ta społeczność ma to do siebie, że łączy czasami tych, którzy tego bardzo potrzebują.

Liczyłyśmy na większy oddźwięk, jakąś reakcję właścicieli, ale widać nie stać ich na to. I tyle w tym temacie.