Przeskocz do treści

Trochę oddechu

Październik 7, 2008
tags:

Na poczatek słów kilka do niesłychanie sympatycznego, niewątpliwie, Roberta (hmm, parafraza piosenki Młynarskiego, humor mi się poprawił!):

Jak można nie lubić jesieni? Można! Jestem stworzeniem ciepłolubnym i najchętniej zapadłabym w sen zimowy, to raz. Dwa – zbliża się dzień, którego najbardziej w roku nie znoszę. Kiedyś – tak, uwielbiałam chodzić wieczorem na spacer na cmentarz, było to zjawiskowe i piękne… Dzisiaj – wręcz przeciwnie, odliczam w pamięci tych, których juz nie ma, a chodziłam z nimi do szkół, albo byli moją rodziną, znajomymi lepszymi, czy mniej dobrymi. Już ich nie ma, za to teraz widzę cały ten cyrk coroczny, te defilady najlepszych ciuchów, te makijaże, śmiechy i spotkania towarzyskie. Gdzie wspomnienia?
Tak, wiem, Robercie, masz świetne oko do zdjęć, coraz lepsze i bardziej przemyslane robisz (może czasem – dla mnie za bardzo upozowane), jesień faktycznie jest wspaniałym tematem do fotografii. Ale oprócz tego jest życie codzienne i czas, który ucieka, ludziom w moim wieku coraz szybciej. Ty jeszcze nie musisz się spieszyć. Ja zaś mam świadomość spraw nierozwiązanych, trudnych, a moje marzenia? A zobaczyć, jak moje dziewczyny sobie poradzą z życiem? Czy zdążę? Nie wiem…
No dobra, żeby nie było tak całkiem beee….
Robię te swoje projekty, tyle że psia krew, nic z tego nie wynika. Mam kilkanaście wiszących na koncie aukcji, które czekają, czekają i … czekają na tak zwane „wyłonienie zwycięzcy” A mnie znów adrenalina skacze, bo piszą zleceniodawcy, że my, wykonawcy, to oszukujemy, bierzemy wszystko, jak leci, a później czasu nie mamy i nie dotrzymujemy terminów. Szlag może człowieka trafić! Jak nie startować wszędzie, gdzie się da, kiedy szanowni zleceniodawcy nawet nie raczą napisać, że już nieaktualne, albo wybrali wujka swojego szefa, albo sto tysięcy innych przyczyn! Ja mam być uczciwa, a oni – nie? Fakt, że te marne zlecenia, które zrobiłam, to pochodziły od dobrych ludzi, zrobiłam – zapłacili. Ale ja takich zleceń potrzebuję kilkadziesiąt, a nie trzy na miesiąc.

Reklamy
One Comment leave one →
  1. Robert permalink
    Październik 8, 2008 9:22 am

    No wiem że jest życie codzienne. Ja we wrześniu też robię się coraz starszy (i głupszy), coraz bardziej żyję z nienawiścią we łbie w stosunku do ludzi. Liczę też lata Wegusi, mam nadzieję, że śmierć Ją szybką nie dopadnie.

    Dla mnie rodzina in da ziemia to „pół-bidy”. Ino ziomków – znajomych było by mi żal, zwłąszcza tych, z któymi tak w życiu dużo przelazłem. Przez problemy, przez codzienność, przez radość i inne takie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: